Wystarczy przewinąć kilka relacji, żeby trafić na te same nazwy. Tag kto, czółko, tabu, prawda czy wyzwanie. Brzmi jak slang zamkniętej paczki, a to po prostu gry towarzyskie, które przez ostatnie lata wróciły do łask – tyle że zamiast pudełka wystarczy do nich telefon.
Tag kto, czyli wskazywanie palcem
Zasada mieści się w jednym zdaniu: pada pytanie zaczynające się od „kto najprawdopodobniej”, a wszyscy naraz wskazują palcem jedną osobę z grupy. Kto zbierze najwięcej wskazań, ten się tłumaczy.
Nazwa przyszła z mediów społecznościowych, gdzie ten sam format krąży jako wyzwanie do nagrania. Mechanika jest identyczna, zmienia się tylko to, czy wskazujecie palcem przy stole, czy odpowiadacie na relacji. Największa zaleta: tłumaczenie zasad trwa krócej niż jedna runda.
Gra ma też swoją pułapkę. Jeśli wszystkie wskazania lecą przez cały wieczór w jedną osobę, przestaje być śmiesznie dla niej, a zaraz potem dla reszty. Wystarczy wtedy zmienić kategorię pytań.
Czółko, czyli hasło na czole
Ta zabawa jest starsza, niż się wydaje, i przez lata funkcjonowała pod różnymi nazwami. Jedna osoba przykłada do czoła kartę albo telefon z hasłem, którego sama nie widzi. Reszta opisuje, podpowiada i pokazuje, a zgadujący ma określony czas, żeby trafić.
To gra, która działa w każdym towarzystwie, bo nie wymaga znajomości nikogo przy stole. Sprawdza się też z dziećmi, jeśli hasła są proste, i potrafi rozłożyć dorosłych, gdy trafi się pojęcie abstrakcyjne.
Wersja drużynowa jest ostrzejsza: dwie ekipy, ten sam czas, liczy się liczba trafionych haseł. Wtedy wychodzi, kto naprawdę umie tłumaczyć, a kto tylko powtarza to samo słowo głośniej.
Tabu, czyli słowa, których nie wolno użyć
Tu chodzi o opisywanie hasła z ręką związaną za plecami. Masz słowo do odgadnięcia i listę kilku słów zakazanych, czyli dokładnie tych, które najbardziej się cisną na język. Opisujesz „psa” bez użycia słów „szczeka”, „zwierzę”, „kot” i „ogon”.
Gra jest drużynowa i żyje tempem. Im krótszy czas na rundę, tym więcej wpadek, a wpadki są w tej zabawie najlepszą częścią. Klasyczny błąd to dawanie zbyt długiego czasu – przy dwóch minutach napięcie znika.
Prawda czy wyzwanie i reszta klasyki
Najstarszy zestaw w tej grupie i wciąż najczęściej wymieniany. Osoba wybiera między odpowiedzią na pytanie a wykonaniem zadania. Obok niej funkcjonują butelka, w której kręcenie wskazuje odpowiadającego, oraz „nigdy przenigdy”, gdzie padają wyznania, a reszta przyznaje się, komu zdarzyło się to samo.
Dochodzą do tego gry na czas, w których trzeba wymienić trzy rzeczy z danej kategorii, zanim minie kilka sekund. Wspólny mianownik wszystkich tych zabaw jest jeden: nie potrzeba do nich niczego poza ludźmi przy stole. Komplet gotowych pytań, haseł i wyzwań do każdej z nich zebrano na Gry na Imprezę, gdzie wszystko działa w przeglądarce.
Dlaczego to wróciło akurat teraz
Po pierwsze, próg wejścia zniknął. Kiedyś trzeba było kupić pudełko albo mieć w domu kartki i długopisy, dziś wystarczy jeden telefon na stole.
Po drugie, te gry dobrze wypadają na nagraniu. Format, w którym wszyscy naraz wskazują palcem albo ktoś ma hasło na czole, jest czytelny w kilka sekund i dlatego rozszedł się w sieci szybciej niż jakakolwiek planszówka.
Po trzecie, zmieniło się to, czego oczekujemy od wieczoru ze znajomymi. Dwugodzinna rozgrywka z instrukcją przegrywa z zabawą, którą można zacząć i przerwać w dowolnym momencie.
Którą wybrać do jakiego towarzystwa
Do ekipy, która widzi się pierwszy raz, najlepiej nadają się zgadywanki – tabu i czółko. Nikt nie musi nic o sobie zdradzać, a śmiech bierze się z opisów, nie z wyznań.
Paczka znająca się od lat wyciśnie najwięcej z typowania i pytań, bo tam liczy się wspólna historia. Para spędzająca wieczór we dwoje sięgnie po pytania i dylematy, gdzie zamiast wskazywać palcem, odpowiada się na zmianę.
Jedna rzecz, o której warto pamiętać
Każda z tych gier ma wersje łagodniejsze i ostrzejsze. Różnica bywa spora, a granica przebiega inaczej w paczce znającej się od lat niż w towarzystwie, które widzi się drugi raz. Warto ustalić poziom na początku i zostawić każdemu prawo do przepuszczenia rundy bez tłumaczenia się. To jedyna zasada, której w tych zabawach naprawdę nie warto pomijać.

